OFELIA
Obejmuje mnie
woda
na dnie jeziora
W moich oczach
śpią
rybie pocałunki
Wilgotne ciało
pieszczą
ręce wodorostów
Tutaj
r e s z t a
Jest miłością
NIESKOŃCZONOŚĆ
Wiersz
się rodzi
co chwila
Słowo
nie ma
końca
Poezji
nigdy nie ubywa
„W wierszach Teresy Wagilewicz wszechstronnie panuje potrzeba takiego filtrowania rzeczywistości, by można było uzyskać klarownie czysty, złożony z kilku linii, rysunek świata. Rysunek sprowadzony do elementarnego wzoru estetycznego jaki, zdaniem autorki, wpisany jest głęboko w wewnętrzną strukturę wszystkich rzeczy /…/”
Janusz Kryszak, fragment recenzji tomiku 'Dzban czystej wody’ nagrodzonego w Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Nasz Czas” /Toruń, 1992/
Obejmuje mnie
woda
na dnie jeziora
W moich oczach
śpią
rybie pocałunki
Wilgotne ciało
pieszczą
ręce wodorostów
Tutaj
r e s z t a
Jest miłością
Wiersz
się rodzi
co chwila
Słowo
nie ma
końca
Poezji
nigdy nie ubywa
Dzieciątko Boże
ma już
1998 lat
Tak samo
przychodzi
do swoich
Tak samo
kocha każdego
człowieka
Tylko Miłość
nie ma
granic
Jeżeli wyjeżdżasz
na dłużej
nie zostawiaj samych
ścian
Zabierz ten pokój
ze sobą
bo się przede mną
zamyka
Twój
nagły odjazd
osierocił
dwie
białe
góry
I mnie
Zostawiłeś
wokoło
milczenie
Głuche miejsce
przy stole
i we mnie
Jak tę ciszę
po tobie
zasłowić
Nie stoi w orszaku
Apollina
A Słońce
ma u stóp
Nie wybiera żadnej
ze sztuk
A jest Muzą
muz
Jesteś
latarnią na morzu
Jesteś
stacją w podróży
Jesteś
otwartą bramą
Byłaś
niebieską rosą
Byłaś
fioletowym bratkiem
Byłaś
białą modlitwą
Nie odchodź już
Ktoś
na tej drodze
wyciąga do mnie
długie ramiona
I pozostaje nieruchomo
na drzewie
Mimo swego upadku
niewinny
Bez niego
nie istniałaby
żadna
ryba
Po trzech dniach
Wiary
Nadziei
Miłości
Wody płodowe
wyrzuciły go
na powierzchnię
języka
Słowo stało się
epifanią
Michał Anioł
nie był na Golgocie
Usłyszał w białym marmurze
najcichsze cierpienie
Na kolanach Matki
martwe oczy Syna
Cisza we mnie
z umęczonym wierszem
na rękach
Pierwsza zobaczyła
Dobrą Nowinę
Uwierzyła i wyszła
z kart Ewangelii
Nie wiadomo
co się z nią stało
Może jest poetką
i namaszcza
Jego życie
I stała się
Poezja
Bóg wiedział
że jest dobra
Przenosi góry
na skrzydłach
słowa
ON
napisał tylko coś
na piasku
Sobie a Bogu
Ale wygrał
konkurs otwarty
na wiersz niebieski
o największej
miłości
W górach
na które patrzę
śpi Chrystus
Ponad ciszę
milczącej przyrody
Ponad sen wieczny
każdego kamienia
Caprano , 25.08.1990 r.
Upadła
na brzegu
chodnika
Zapomniana
przez ludzi
i ptaki
Kto ją podniesie
do godności
Człowieka
Którzy
nie opuszczą
milczenia
Którzy
nie rozwiążą
języka
Którzy
nie wyjawią
tajemnicy
Niech
odpoczywają
w Słowie
Widzę
po tobie
wiersz bez ścian
z podłogą
na tamtą stronę
z oknem
ulatującym
do nieba
Piszę
dla ciebie
pokój wieczny
Był sobie
park
Ławka
czekała
jak zawsze
Była sobie
miłość